Kieszonkowcy. Historia pana Stanisława i pani Genowefy

Pan Stanisław stracił ok. 200 zł i wszystkie dokumenty, pani Genowefa – 130 zł, dokumenty i klucze do domu. Oboje padli ofiarą kieszonkowców i oboje przyznają, że przez chwilę nieuwagi mieli mnóstwo problemów. Pan Stanisław nie jest w stanie precyzyjnie określić, gdzie dokładnie został okradziony. Był w klubie seniora na swoim osiedlu. Później tramwajem pojechał do centrum, by odebrać zamówione w bibliotece książki. Po drodze zrobił jeszcze drobne zakupy w sklepie elektrycznym. To, że nie ma portfela, zauważył, gdy chciał kupić bilet powrotny na tramwaj.

Czytaj dalej Kieszonkowcy. Historia pana Stanisława i pani Genowefy

Oszustwo na krewnego. Historia pani Zofii

Pogodny wiosenny poranek. 69-letnia pani Zofia odbiera telefon stacjonarny. Słyszy czyjąś bełkotliwą mowę i przejmujący szloch. Zdenerwowana, próbuje ustalić, kto dzwoni, ale kobieta po drugiej stronie nie jest w stanie wydusić z siebie ani słowa. „Basiu, to ty?” – pyta w końcu pani Zofia, domyślając się, że to jej siostra. W odpowiedzi słyszy potwierdzenie i dramatyczną, przerywaną wybuchami płaczu historię. „Spowodowałam wypadek, potrąciłam na pasach chłopaka. Jego rodzice grożą, że wezwą policję, jeśli zaraz im nie zapłacę. Chcą 50 tysięcy, inaczej na pewno pójdę do więzienia!”.

Czytaj dalej Oszustwo na krewnego. Historia pani Zofii

Lichwiarska pożyczka. Historia pani Iwony

Koszmar pani Iwony zaczął się w 2014 r. To wtedy postanowili z mężem zrobić remont dachu. Okazało się, że sama wymiana blachy nie wystarczy: więźba była już mocno zniszczona i firma remontowa zdecydowanie radziła wymianę. – Nie byliśmy na to gotowi, mieliśmy odłożone tylko na blachę, ale fachowcy mówili, że nakładanie nowej na przegniłą więźbę mija się z celem – wspomina pani Iwona. Starsze małżeństwo zdecydowało się wziąć pożyczkę – 30 tys. zł pod zastaw domu. Nie zdziwiło ich, że już za samo rozpatrzenie wniosku musieli zapłacić ponad tysiąc.

Czytaj dalej Lichwiarska pożyczka. Historia pani Iwony

Włamanie do domu. Historia pani Ewy

Dom to miejsce, które powinno się kojarzyć ze spokojem i bezpieczeństwem. – Tak było też w moim przypadku, aż do tamtego dnia. Chyba musi minąć jeszcze sporo czasu, żebym znowu poczuła się dobrze we własnym domu – mówi ze smutkiem pani Ewa. Niemal rok temu po powrocie z gminnego festynu odkryli wraz z mężem, że padli ofiarą włamania. Dziś ostrzegają swoich bliskich i znajomych, by ci lepiej zabezpieczali mieszkania i domy. – My zostawiliśmy lekko uchylone okno i to przez nie złodzieje dostali się do środka – przyznaje nasza rozmówczyni.

Czytaj dalej Włamanie do domu. Historia pani Ewy