Włamanie do domu. Historia pani Ewy

Dom to miejsce, które powinno się kojarzyć ze spokojem i bezpieczeństwem. – Tak było też w moim przypadku, aż do tamtego dnia. Chyba musi minąć jeszcze sporo czasu, żebym znowu poczuła się dobrze we własnym domu – mówi ze smutkiem pani Ewa. Niemal rok temu po powrocie z gminnego festynu odkryli wraz z mężem, że padli ofiarą włamania. Dziś ostrzegają swoich bliskich i znajomych, by ci lepiej zabezpieczali mieszkania i domy. – My zostawiliśmy lekko uchylone okno i to przez nie złodzieje dostali się do środka – przyznaje nasza rozmówczyni.

– Nie możemy cofnąć czasu, ale nauczyliśmy się lepiej dbać o bezpieczeństwo. Przede wszystkim oszczędności trzymamy w banku, a nie w szufladzie, jak dawniej – opowiada pani Ewa. Złodzieje przetrząsnęli cały dom Ewy i Zbyszka w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Zabrali nowy telewizor, laptop, kilkanaście tysięcy złotych schowanych w szafie, a także biżuterię. – Może nie była wiele warta, ale miała dla mnie ogromną wartość sentymentalną. Łańcuszek po zmarłej mamie, nasze obrączki, których akurat tego dnia nie założyliśmy… Oprócz strat materialnych najgorsze jest poczucie, że ktoś obcy tak bezwzględnie wtargnął do naszego domu, grzebał w naszych osobistych rzeczach i je niszczył. Złodzieje zerwali ze ścian nawet obrazki i zdjęcia naszych dzieci i wnuków, roztrzaskali ramy. Może myśleli, że ukrywamy tam pieniądze? – Na samo wspomnienie widoku okradzionego domu pani Ewa bardzo się denerwuje.